Słońce i Wiatr & Syndrom 2 zeta
Dodane przez tatadarek dnia Maj 02 2014 00:37:14
Szedł raz drogą człowiek w płaszczu. Zobaczył go Wiatr i rzucił wyzwanie Słońcu : - kto szybciej zedrze z niego płaszcz wygrywa. Zaczynaj pierwszy odrzekło Słońce. Wiatr zaczął trzepotać płaszczem człowieka coraz mocniej i mocniej lecz ten zacisnął pasa i opierał się skutecznie, trwało to długo lecz w końcu wiatr ustąpił. Gdy Słońce rozpromieniło się i zagrzało dookoła człowiek zdjął płaszcz w pośpiechu.
Syndrom 2 zeta ...
Rozszerzona zawartość newsa
Syndrom 2 zeta

Szedł Grześ przez wieś i zbierał ziarno zbierał. W pocie czoła uzbierał cały worek, a że zakochał się w jednej pupce i zamieszkali razem pupka czerpała ziarenka z worka, dlatego Grześ wciąż zbierał i zbierał. Czasami pupka znalazłszy ziarenko wrzuciła do worka. Po latach pupka już nie chciała być z Grzesiem więc rzekła : pójdę sobie ale daj mi ten worek bo przecież ja też ziarna tam wrzucałam. Grześ oddał worek z obietnicą ,że teraz małymi garściami będzie wciąż go zasilać bo pupka wciąż mu bliska była. I tak pewnie długo by to trwało bo Grześ tylko ziarna zbierać potrafił i o pupce myślał. Jednak pupka coraz częściej wysyłała Grzesiowi ziarenko piasku z napisem : oddaję ci to ziarenko bo nic od ciebie nie chcę, chcę zapomnieć ,że miałam cokolwiek wspólnego z tobą.
Grześ nie mógł pojąć skąd taka postawa pupeczki.

Dzisiaj jednak w dobie cywilizowanych, doświadczonych i wykształconych specjalistów psychologi i pokrewnych nauk ścisłych możemy logicznie wyjaśnić to zagadnienie. To jest syndrom „2 zeta” przekazywany z pokolenia na pokolenie.
Gdy nastoletnia dziewczyna z chłopakiem wyjeżdża na wycieczki , kupuje sobie nowe ubrania pomimo ,że nie ma własnego dochodu, dotychczas wszystko finansowali rodzice więc wiedzą lecz przymykają oko na te sprawy (nie ważne czy z wygody, czy z innych powodów). To oczywiście nie jest niczym nagannym do momentu gdy któregoś dnia nastolatka ze swoim chłopakiem po wspólnym wystrojeniu się wychodzą razem na dyskotekę a tu za nimi wybiega matka dziewczyny i mówi : „masz tu córeczko 2 zł żebyś mogła zapłacić za swój wstęp...” !?!
Matka chciała aby córka mogła poczuć się niezależna i niczym nie zobowiązana, jednak w tych okolicznościach oprócz ośmieszenia samej siebie poniżyła bogu ducha winnego chłopaka. On zapewne odebrał to mniej więcej tak : córka od ciebie żadnej łaski nie potrzebuje, na nic twoje starania.
Dodatkowo przekazała córce syndrom „2 zeta” inaczej nazywany „fałszywą dumą” . Pokrewną przywarą jest tzw „zakłamana szlachetności z niemocy” - człowiek nie mający charyzmy, odwagi, możliwości lub argumentów aby bronić swojego interesu ustępuje podciągając swoją niemoc pod przyzwoitość, szlachetności itd. ...ale to już inna bajka...