Więcej pieniędzy $$$
Dodane przez tatadarek dnia Maj 02 2014 02:06:35
Samotna matka w niedostatku regularnie biorąc od "złego taty" jest poniekąd moralnie usprawiedliwiona lecz ta sama będąc w konkubinacie i biorąc "na dzieci" pozbawia siebie i przyszywanego taty honoru a szczytem hipokryzji i zakłamania jest kreowanie tezy "od byłego nic nie chcę" jednocześnie dzieciom sugerowanie konkubenta Sternika jako tatusia.
Rodzina byłej żony obszernie wypowiada się na temat moich finansów sprzed 20 lat. Były teść fałszywie zeznawał „w małżeństwie wydzielał córce po trzysta złotych bo oszczędzał na dom” , „pomimo rozwodu przychodził i zaglądał do lodówki a nie płacił alimentów” Nie ważne ,że nikt tego nie widział a dyskutowali gdy powiedziałem żonie "daje ci na dzieci dużo pieniędzy a ty ich karmisz makaronem z cukrem i masz pusto w lodówce"
Dla tych ludzi rozsiewających oszczerstwa będę wyliczał i aktualizował brane ode mnie regularnie pieniądze przez ich córkę. Na dn 13.12.2017r to suma 87 669 zł nie licząc gotówki na (mieszkanie i urządzenie) nową drogę życia całość tuLink
Rozszerzona zawartość newsa
Nasze początkowe ustalenia i moja propozycja finansowania wydatków na dzieci miała polegać na solidarnym równym ponoszeniu wszystkich kosztów po połowie. Założyłem ,że miesięcznie na dzieci żona może wydać ok 2000 zł z czego połowę powinna sama pokryć. Zwracałem jej też za inne koszty. Nigdy nie czyniłem ograniczeń ani rozbić ile może wydać na 1 dziecko. Gdy niespodziewanie złamała tą zasadę wytaczając mi powództwo rozwodowe i alimenty sądowne wiedziałem ,że to pierwszy krok by potem iść za ciosem i wyciągać coraz więcej. Doświadczyłem w ostatnich latach małżeństwa jej bezwzględności i niewzruszenia w karaniu mnie dlatego alimenty pod groźbą komorniczą mogłem zaakceptować w połowie stawki z dalszą dobrowolną deklaracją dodatkowego finansowania w miarę możliwości. Niniejsza teoria w 100 % potwierdziła się poprzez kolejno : pozew o podwyższenie alimentów – zawarcie ugody na 1100zł następnie pomimo ugody bez ostrzeżenia wyliczenie wg swojego uznania długu alimentacyjnego i wnioskowanie do komornika oraz pozew o majątek wg zasady nie ważne jak , ważne ile.

Najczęstszymi technikami kłamstw jest uogólnianie ze wskazaniem jaki to ojciec jest zły, jak to dzieciom żałuje , jak zbiera faktury i wylicza ile to nie wydaje. Jak robi zdjęcia z wycieczek aby mieć dowody do sądu a mama taka biedna, potrzebująca ale łaski nie potrzebuje i sama wszystko finansuje. Oczywiście nie wspomina się ,że mama cały czas na konto dzieci bierze od ich ojca, nie wspomina się ,że te kwestie dawno były uzgodnione bez sądu ale ,żeby wyciągać więcej trza było wytoczyć wojnę prokuratorsko-sądową. Nie wspomina się ,że mama w sądzie przedkłada różne zdjęcia szpiegowania ojca , nie wspomina się ,że mama w sądzie skrupulatnie wylicza ile dzieci zużywają wody i prądu oraz ile musi wydać na internet. Ogólny fałsz polega na tezie : mama wszystko dzieciom sama zapewnia a ojciec powinien ale tego nie robi lub bardzo niewiele.

Wystarczy jednak cyframi zobrazować stan faktyczny i ten element fałszywej propagandy pryska

Mama zarabia około 1800 zł
Koszt opłacenia mieszkania mamy to kwota około 500 zł
Koszt dojazdów do pracy mamy to około 200 zł
Koszt własnych wydatków tzw kobiecych mamy to min. 200 zł (będąc żoną wydawała śr. 500zł)

Jasno wynika ,że z dochodu mamy na wydatki dla dzieci zostaje około 900 zł

Tata daje na wydatki dla dzieci 1100 zł co razem daje kwotę około 2000 zł lecz cała ta suma pokrywa wszystkie pozostałe wydatki 3 osobowej rodziny czyli tak naprawdę z pieniędzy dla dzieci mama również zaspokaja własne potrzeby. Tak naprawdę mama z własnych pieniędzy dla dzieci przeznacza kwotę dużo mniejszą niż 900 zł.

W/w wyliczenia są bardzo uproszczone lecz opierają się na oficjalnych danych , pomijają kwestie ewentualnego dokładania się pana konkubenta czy dofinansowania 500+ lecz ten fakt tylko realnie zwiększa dochód mamy dzięki dzieciom.

Oczywiście takich wyliczeń tata nigdy by nie chciał czynić, jest to żenujące ale ukazuje hipokryzję alienatorów w aspekcie życia.



Przez chwile na własne życzenie dawałem jej ugodowe 500 zł. Ona dookoła z pogardą rozgłaszała ,że najpierw miała po 500 zł na dziecko a potem w sądzie podkreślała ,że miała alimenty 300 zł na starszego a 200 zł na młodszego syna. Według zeznania żony w dn 18.03.2014r „w okresie rozstania nic nie zaoszczędziłam bo otrzymywałam 500 zł alimentów”. Co na tą chwilę było 44 mies. okresem. Moje udokumentowane wyliczenia :
44 miesięczny okres x 500 zł = 22 000 zł
44 miesięczny okres i faktyczna przekazana gotówka = 49 269 zł
(alimenty i inne datki)
Dodatkowo w w/w okresie ponosiłem na rzecz dzieci inne koszty takie jak : co miesięczne opłacanie polisy dziecka , wczasy dla dzieci , wyprawka szkolna , ubrania , współfinansowanie przyjęcia komunijnego itd.
Może ktoś by pomógł Alicji we własnym usamodzielnianiu, może w końcu dało by się wykorzystać wyższe wykształcenie i kosztowny kurs instruktora fitness. Oprócz pieniędzy ,które przecież nie są najważniejsze byłaby dowartościowana i rodzice mieli by prawdziwy powód do dumy. Teraz bierze dodatkowe pieniądze na konto dzieci lecz nie jest w stanie nic zaoszczędzić a jej ojciec zeznał że już w małżeństwie dużo zarabiała bo ma wykształcenie, popierając tezę "sie dorobili". Może mając więcej własnych pieniędzy nie musiała by wykorzystywać technik manipulacji.
Jako pracownik jest kompetentna i sumienna, potrafi obsługiwać zaawansowany sprzęt medyczny (ukończyła kurs w Wiedniu), jest towarzyska i reprezentatywna. Gdyby ktoś miał dobrze płatną posadę wszystkim by to wyszło na dobre.

Dlaczego trzeba skasować wszystkie strony i zdjęcia ?

Rodzic który pobiera regularnie pieniądze od drugiego rodzica pod pretekstem alimentów na dziecko jednocześnie alienując (separując) to dziecko od tego rodzica działa bez honoru ale też niewątpliwie szkodzi dziecku. To jest duże zło dziecka.

Rodzic który działa jak w/w dodatkowo sieje fałszywą propagandę na temat płatnika po to aby wykreślić go ze świadomości , życia dziecka aby podbudowywać własne ego i fałszywą niezależność finansową. Często też taki rodzic czyni tak gdyż w miejsce prawdziwego rodzica podsuwa dziecku swojego nowego partnera robiąc przy tym autoreklamę i udając fałszywie nową niezależną rodzinę. To jest największa hipokryzja i największe zło dziecka.

Dlatego też należy ukryć wszystkie zdjęcia szczęśliwej rodzinki a gdy ojciec sam pokazuje i wspomina różne radosne chwile to już jest duża potrzeba tłumaczyć i wokoło rozpowiedzieć ,że to element znęcania psychicznego i stalking „po co dzieciom takie rzeczy pokazywać...”
To burzy fałszywą propagandę i zeznania „małżeństwo córki to był koszmar”. To nie pasuje do sztucznego, naciąganego udawania szczęścia. „teraz wszyscy są szczęśliwi” „nowy partner to dobry człowiek, który pomaga ludziom” „żeby te sprawy się skończyły i wtedy dostaniemy dom” „nie , to chodziło o inny dom” „chcę ułożyć sobie życie, wyjść za mąż i zamieszkać w domu męża”.
W domu męża ? A może w domu rodziców męża skoro Sternik to kierowca, który pracuje w firmie ojca. A skoro w sms-ie Artur obiecywał dla wyjątkowej kobiety uchylenie nieba, skoro pretenduje na kandydata męża i ojca moich dzieci, skoro pomaga ludziom to może zacząłby dokładać się do czynszu mieszkania. Niechętne zeznawanie w procesie oblubienicy jest zrozumiałe „nic nie widziałem, nie rozmawiamy na jego temat” „ wiem tyle tylko że nękał ją i dzieci – Alicja mi to mówiła”. Taka pomoc ? Mógłby sam coś wymyślić za przykładem przyszłego teścia.

Mama inaczej gospodaruje pieniędzmi.
Po prostu ma inne priorytety np. wykształcenie , jeśli kurs to tylko wysokiej klasy specjaliści co prawda dużo kosztują ale nauczą lepiej , prawnicy, psycholodzy, lekarze różnych specjalizacji najlepiej prywatnie no i preparaty zdrowotne.
Tata nie szczędził na naturalne choć egzotyczne frykasy takie jak krewetki, stek z rekina, homar i inne. Wczasy dalekie i bliższe, komfortowo i bezpiecznie urządzone gniazdo rodzinne, bezpieczne i niezawodne pojazdy własne.
Tata sam nigdy by nie wpadł na pomysł aby robić wyliczenia kto, co, za ile … Jednak gdy z drugiej strony słyszy żenujące argumenty typu : moi rodzice kupili meblościankę , babcia spłacała raty wersalki , od mojej babci dostałeś kombinezon na motor itd. Zmuszony refleksją, przypomnieniami i faktycznymi wyliczeniami dopiero widzę jak to była duża dysproporcja pomiędzy wzajemnym braniem i dawaniem. Kto cały czas brał nie może pogodzić się z odcięciem od tego więc na różne sposoby to sobie i otoczeniu tłumaczy poprzez uniwersalne “prawnie się należy”.